Naty
Właśnie wylądowałam w Buenos Aires. Mam 17 lat. Nie mam rodzeństwa a moi rodzice mimo, że dają mi dużo prezentów za bardzo się mną nie przejmują. Dla nich liczy się tylko praca. Mam opiekunkę, która jako jedyna mnie rozumie. Nazywa się Clara i ma 39 lat. Pomimo tego, że jest dorosła i tak bardzo dobrze się z nią dogaduję.
- Naty wysiadamy - poinformowała mnie Clara.
- Dobrze - zabrałam swoją torbę po czym razem z opiekunką opuściłam pokład samolotu. Moi rodzice będą na nas czekać w naszym nowym domu. Odebrałam swoje walizki, Clara zrobiła to samo. Kiedy wyszliśmy z lotniska zauważyłyśmy limuzynę a przy niej szofera rodziców. Podeszłyśmy a on pomógł nam załadować walizki do bagażnika.
- Jak lot? - zapytał
- Dobrze - bąknęłam i razem z Clarą weszłam do limuzyny.
- Skarbie co jest? - zapytała kiedy jechaliśmy
- Nic po prostu rodzice się mną nie przejmują. Smutno mi z tego powodu. Dobrze chociaż, że mam ciebie - przytuliłam się do niej.
- Nie martw się zawsze będę przy tobie - stwierdziła. Po jakiś 40 minutach drogi byliśmy na miejscu. Dom był bardzo duży i ładny:
Rodziców jak zwykle nie było bo siedzą w pracy. Poszłam do pokoju, który wskazała mi gosposia. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam śliczny pokój:
Oprócz tego były też drzwi prowadzące do mojej łazienki:
Następne do garderoby:
A ostatnie do... pokoju muzycznego:
Była bardzo szczęśliwa. Mimo, że się mną nie interesują to wiedzą co kocham najbardziej. Wróciłam do pokoju. Zaczęłam rozpakowywać walizki. Dożo ich było chyba z sześć lub siedem. Kiedy już skończyłam przebrałam się w to:
I zeszłam na dół.
- Idę się przejść - powiedziałam do Clary.
- Dobrze ale wróć na kolację będzie o 20 - pocałowała mnie w czoło po czym wzięłam jeszcze torebkę i wyszłam z domu. Szłam przez jakieś 20 minut gdy nagle usłyszałam muzykę skądś dobiegającą. Poszłam w tamtym kierunku. Zobaczyłam szkołę Studio 21. Zaczęłam przyglądać się wszystkiemu. Przed budynkiem tańczyło, śpiewało i grało wiele osób gdzieś w moim wieku. Zobaczyłam, że jakiś chłopak robi trzy razy pod rząd salta do tyłu. Oprócz niego były tam jeszcze trzy dziewczyny i trzech chłopaków. Trochę dalej od nich zauważyłam blondynkę co się na nich dziwnie patrzyła jakby ze... złością. Zauważyłam, że do nich podchodzi.
- I po co tak wyjecie? Zwłaszcza ty - pokazała na brunetkę w różowej bluzce i spódniczce w kwiatki.
- Ludmiła odejdź stąd - warknął brunet w koszuli w kratę.
- Nikt mi nie będzie rozkazywał - krzyknęła. - Ludmi odchodzi - pstryknęła zabawnie palcami i odeszła od nich. Mój telefon zaczął dzwonić.
- Halo? - zapytałam - Dobrze będę jednak za dwie godziny. Pa kocham cię - powiedziałam do opiekunki i się rozłączyłam. Znowu zaczęłam się rozglądać ale tym razem trochę chodziłam. Patrzyłam na wszystko co się tu znajdowało. Strasznie mi się tu podobało. Załatwię u rodziców żebym mogła się tu zapisać. Nagle zderzyłam się z kimś.
- Uważaj ty niezdaro - krzyknęła ta blondynka co wcześniej ją widziałam.
- Przepraszam - odparłam cicho.
- Czego ty tu w ogóle szukasz co? I tak cię nie przyjmą. Już widzę, że nie masz talentu. Po twoim stylu ubierania się - zakpiła.
- Ej Ludmiła - podbiegł do nas chłopak w czapce. - Odpuść ok? Przecież przeprosiła - dodał broniąc mnie.
- A co mnie to obchodzi co? Ty hipopotamie raperze lepiej wracaj do tej swojej paczki i daj mi dokończyć się na nią wydzierać - stwierdziła patrząc na niego.
- Ludmiła odejdź stąd natychmiast. Nikt cię tu nie chcę - warknął. Spuściłam głowę w dół.
- Ludmiła odchodzi - oznajmiła.
- Ciao - blondynka odwróciła się tym samym waląc mnie i chłopaka swoimi włosami po twarzy.
- Dziękuję - wyszeptałam.
- Nie ma sprawy. Nie zwracaj na nią uwagi. Czepia się każdego - uśmiechnął się do mnie. Nawet jest słodki. - Jesteś tu nowa? - zapytał
- Nie. Ja dzisiaj dopiero tu przyjechałam z Hiszpanii. Pierwszy raz tu jestem - wyjaśniłam.
- Tak w ogóle jestem Maxi - podał mi rękę.
- Natalia ale możesz mi mówić Naty - uścisnęłam ją.
- Może chciałabyś się zapisać co? - zapytał
- Nie wiem. Najpierw muszę zapytać rodziców - odparłam.
- Proste - zaśmiał się. Znowu zadzwonił mi telefon.
- Halo?... Ale... No dobrze już wracam. Pa tato - cud się stał mój ojciec do mnie zadzwonił. - Ja muszę już iść - powiedziałam do Maxi'ego.
- Jasne. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy - uśmiechnął się szeroko.
- Jeszcze raz bardzo ci dziękuje - odeszłam i ruszyłam do domu. Kiedy już tam doszłam i weszłam do salonu zobaczyłam na kanapie moich rodziców.
- Hej Natalia - przywitała się mama.
- Cześć - bąknęłam.
- Mamy dla ciebie niespodziankę - zaczął tata.
- Jeśli chcesz możesz zapisać się do szkoły muzycznej Studio 21 - kiedy usłyszałam nazwę z ust mamy uśmiechnęłam się.
- Serio? - zapytała a oni pokiwali głowami - Kocham was - rzuciłam im się na szyję.
- I od teraz obiecujemy, że będziemy zwracać na ciebie uwagę - obiecał mój ojciec.
Wreszcie napisałam nie miałam wcześniej pomysłu. Ale oto jest. Sorki, że dopiero teraz i jeszcze raz was przepraszam






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz